Centrum Kompetencji Zarządzania Własnością Intelektualną
IP Hub

Żeby komercjalizować prace badawcze, szuflady profesorów powinny być pełne pomysłów, patentów, odkryć...

Nieszczęście, z którym od dziesiątek lat boryka się polska nauka to konieczność funkcjonowania w systemie ograniczeń finansowych, które biorą się z różnych tabelek, i nie pozwalają rektorowi czy dyrektorowi instytutu swobodnie kreować pensji.

Minister powinien zrezygnować z tzw. taryfikatorów urzędowych. To nic innego, jak tabele płac, wskazujące, że na danym stanowisku pracy pensja może być od-do. Taryfikatory nie powinny istnieć, ponieważ każda uczelnia ma budżet i rektor jest zobowiązany do tego, żeby nim dysponować. Mógłby tak elastycznie kształtować zarobki, żeby z jednej strony zmieścić się w budżecie, a z drugiej strony nagradzać dobrych i nie wynagradzać złych pracowników.

System wynagradzania pracowników naukowych określony jest w ustawie. Uposażenie pracownika może mieć kilka składników. Podstawowe wynagrodzenie jest zawarte w umowie mianowania (profesorowie) lub umowie o pracę. Ta podstawa jest objęta górnym pułapem określonym w taryfikatorach dla wszystkich stanowisk. Jeżeli uczelnia ma dochody ze źródeł pozabudżetowych, to może przeznaczyć te pieniądze na wynagrodzenia dla pracowników. Mogą to być dochody z prac badawczych, na przykład ich komercjalizacji. Trzecia część wynagrodzenia pochodzi z grantów, które zależą od indywidualnej aktywności. Aktywny człowiek, który ma pomysły, przynosi do uczelni wysokie granty i może sobie z tych grantów do pensji dorobić. Ale to jest forma dodatkowego wynagrodzenia, natomiast taryfikatory ograniczają pensje podstawowej działalności.

Trzeba pamiętać, że do podstawowej działalności pracownika uczelni należy obowiązek prowadzenia badań naukowych. Więc jeżeli się nie da zróżnicować tego podstawowego wynagrodzenia, to nie ma siły motywacyjnej dla prowadzenia podstawowych badań naukowych. Na obraz środowiska składają się przede wszystkim ludzie przeciętni, którzy nie tylko że nie przynoszą co miesiąc dodatkowych pieniędzy, ale mają obowiązek prowadzenia badań, ażeby ich nauczanie na poziomie akademickim było "updated", żeby nie przekazywali wiedzy, która się zestarzała. Oni muszą prowadzić badania! Za te badania prowadzone w lepszy lub gorszy sposób powinni mieć zróżnicowaną pensję. Taryfikatory powodują, że rektor czy dziekan przyjmując do pracy profesora ma praktycznie znikome możliwości negocjowania pensji i motywowania.

Niektóre uczelnie nieźle sobie z tym radzą, m.in. finansując się przez komercjalizację prac badawczych, zakładanie spółek, w których uczelnia ma udziały wraz z funduszami inwestycyjnymi. Z kolei inne placówki nie chcą o tym słyszeć. Dlaczego?

Wraz  niektórymi rektorami zasiadamy w różnych gremiach europejskich, gdzie dowiadujemy się wielu rzeczy poprzez udział w dyskusjach. Chcielibyśmy przenieść zyskaną wiedzę na grunt polski, ale nie mamy słuchaczy  A dlaczego? Otóż, żeby wzbudzić zainteresowanie, trzeba mieć możliwości i samemu je implementować. Żeby komercjalizować prace badawcze, szuflady profesorów powinny być pełne pomysłów, patentów, odkryć...

Może trzeba ich zachęcić, dzieląc się po połowie zyskami z komercjalizacji? Żeby się badaczom chciało...

To też, to jest druga strona. Ale warunek si ne qua non to są pełne szuflady odkryć. Wbrew temu, co się sądzi, nie jesteśmy aż tacy bogaci w te pomysły.  Inną sprawą jest prawo dotyczące własności intelektualnej. Dobrym prawem, zresztą stosowanym w Stanach Zjednoczonych, jest podział fifty-fifty. I te regulacje zależą wyłącznie od uczelni. Tutaj nie można w żaden sposób przechylić szali w żadna stronę. Jest jeszcze jedna ważna przyczyna, dla której szuflady polskich naukowców są puste. Przez ostatnie 20 lat, od kiedy powstały uczelnie niepubliczne, zbyt długo nasza społeczność akademicka, zresztą z powodu pauperyzacji, była zmuszona do zarabiania poprzez dydaktykę w innej uczelni. Zauważono, i to się stało rutyną, że można zarobić za wykładanie tego samego na innej uczelni, przy zmniejszonej zasadniczo aktywności naukowej. Ludzie, którzy zauważyli stosunkowo łatwy zarobek najczęściej w uczelni niepublicznej, nie będą skłonni podejmować znacznie większego wysiłku w badaniach naukowych, które może, ale nie na pewno, za jakiś czas przyniosą korzyści z komercjalizacji wyników tych badań.

Jak należy rozwiązać ten problem?

Przede wszystkim skończyć z wieloetatowością na uczelniach i przywrócić podstawową misje nauczyciela akademickiego: uczysz dlatego, że badasz, a nie odwrotnie! Wiedza, którą przekazujemy studentom, musi mieć swe źródło w nowoczesnych badaniach oraz zastosowaniach przemysłowych. Nauczyciel, a szczególnie profesor musi być aktywny w badaniach naukowych, żeby mieć prawo wykładania. Z drugiej strony – trzeba skończyć z pauperyzacją tego środowiska i pozwolić na to, żeby profesorowie zarabiali godnie, a równocześnie wprowadzić na uczelniach skończoną liczbę stanowisk profesorskich.

Najbliższe Forum:

4. Międzynarodowe Forum Zarządzania Własnością Intelektualną

 Przedsiębiorczość

Kreatywna i Technologiczna


26-28 października 2011