Pracuję w firmie inżynierskiej, która zajmuje się automatyzacją produkcji, systemami sterowania komputerowego. Interesują mnie nowe rynki, nowe technologie i sposoby pozyskiwania pieniędzy na innowacyjną działalność. Chciałbym poznać zasady finansowania przedsięwzięć w trudnych dla przedsiębiorcy przypadkach – zwłaszcza dla przedsiębiorcy niewielkiego, nie dysponującego olbrzymim kapitałem własnym czy licznymi zasobami ludzkimi. Taki przedsiębiorca z reguły nie ma wyspecjalizowanych kadr, które mogłyby zostać wykorzystane do wypełniania wniosków, do wyboru finansowania czy finalizowania struktur roboczych dla wdrażania i wprowadzania na rynek nowych technologii. Na spotkaniach IP Workshop znajduję kompetentne osoby, które mogłyby w tym pomóc.
W małej firmie jest niemal niemożliwe, aby posiadać kompetencje brokerskie. My możemy mieć pomysły, możemy mieć nowych klientów, widzieć ich w perspektywie rozwoju wzajemnych kontaktów biznesowych, natomiast wiedzy jak przygotować wnioski, jak przejść przez trudne meandry audytu, projektu i poszukiwania finansowania – nie ma w miejscu, gdzie każdy musi grać wiele ról. A takim miejscem jest MŚP.
Mimo, wiedzy zdobytej na IP Workshop, nie mamy szans, aby pod względem tych szczególnych kompetencji wyróżniać się na tle innych firm. To jest wina przepisów. Zasady finansowania z dotacji unijnych, które w tej chwili obowiązują, preferują tylko sprzedaż wyrobów pochodzących z UE z rabatem 50-procentowym. Mechanizm jest taki, że producentowi wyrobu (na przykład komputera) gwarantowane jest 100% zapłaty, a klient polski wpłaca z prywatnych środków 50%. Drugie 50% gwarantuje państwo z dotacji otrzymywanych z tytułu wpłat do Unii. Część pieniędzy z instytucji unijnych wraca w ten sposób do polskich przedsiębiorstw. Biznes się kręci, natomiast nie rozwiązuje to w żaden sposób problemów z wprowadzaniem innowacji na rynek, czyli dotowania projektów rozwojowych, dotowania opracowania dokumentacji, badań, budowy prototypów.
Dotacje, w ich obecnej formie, w ogóle nie są ukierunkowane na rozwój gospodarki polskiej tylko na rozwój przedsiębiorstw sprzedających wyroby, których w Polsce generalnie brak. Są to wyroby z krajów lepiej rozwiniętych. W zależności od tego, z jakiego programu pochodzą pieniądze, to łatwiej lub trudniej je zdobyć, ale najtrudniej jest zdobyć środki na prace badawczo-rozwojowe, mała firma nie ma na to w ogóle szans. Programy dotowania prac B+R 1.4-4.1 są kierowane głównie do dużych instytucji.
Małej firmie trudno łączyć się w konsorcja, trudno jest się zaangażować w duży projekt. Mała firma to jest firma, w której kilka zatrudnionych osób realizuje wszystkie zadania dużej firmy i te osoby pracują praktycznie 24 godz. na dobę, na wielu etatach, realizując zadania wielu osób - w porównaniu z pracownikami większej firmy.
A jak jest z ochroną pomysłów powstających w takiej firmie? Zarządzanie własnością intelektualną również jest trudne - niekoniecznie chodzi tu o pieniądze, ale o brak osób, które byłyby w tym zakresie kompetentne. Nie tylko takich, które by potrafiły sformalizować wnioski, ale także zbadać rozwiązanie oraz rynek.
Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby w ramach dotacji unijnych można było korzystać z pomocy wyspecjalizowanych zespołów, podobnych do tych, które spotykamy na „IP Workshop”. Takie zespoły pomagały małej firmie na etapie realizowania idei, kiedy pomysł przygotowywany jest do zmierzenia się z rynkiem. Wówczas jest potrzeba zbadania szans wdrożenia, zrealizowania dokumentacji, oprogramowania, specjalistycznego wykształcenia ludzi. Skorzystanie z doświadczeń i wiedzy grupy podobnej do tej, jaką gromadzą warsztaty projektu IP Hub, bardzo by wsparło działania innowacyjne w sektorze MŚP.



