Centrum Kompetencji Zarządzania Własnością Intelektualną
IP Hub

Jeżeli zawłaszczę fragment rynku swoim produktem, to jest to też pewna forma ochrony IP

dr Konrad Fiałkowski - fotografia

Jak wygląda struktura własności intelektualnej w Polsce? Wygląda źle, bo podstawową barierą jest aparat prawa i administracji. Nie istnieje drożny system, który wspiera rozwój lokalnej przedsiębiorczości. Pomimo luki technologicznej mamy olbrzymi potencjał intelektualny, który albo zostanie przeniesiony na zewnątrz albo zginie.

Dopóki nie zmieni się systemu inwestowania w lokalnie powstające technologie, dopóki nie zrobi się porządku z prawem administracyjnym związanym na przykład z dopuszczaniem do obrotu, nic nie zrobimy. My technologicznie nie istniejemy nie dlatego, że nie mamy myśli i potencjału, ale dlatego, że nie możemy sobie poradzić z barierą formalną.

System prawa patentowego to system dla bogatych. To nie jest tak, że ktoś produkując w garażu, tworząc jakieś rozwiązanie, ma możliwość jego obrony. Nie mówię, że jest to tylko problem polski, ale tu bardziej to widać. Polska jest jednym z najdroższych krajów jeśli chodzi o koszty sądownictwa, dochodzenia swoich uprawnień.

Istnieje mechanizm usprawnienia funkcjonowania systemu ochrony własności intelektualnej – i to nie tylko w Polsce. My dochodzimy do śmiesznej sytuacji – jak opatentuję, to ujawnię, a jak ujawnię, to mogą mnie okraść. Żeby mnie nie okradli, muszę mieć pieniądze, aby bronić swojego patentu. A jak ich nie mam? Jak mam tylko patent? Co mam wówczas robić?

Jak to można zrobić inaczej? Przez rynek. Abstrahując od tego, czy mam prawa IP, czy nie – jeśli coś jest na etapie produkcji, jeżeli zawłaszczę fragment rynku swoim produktem, to jest to też pewna forma ochrony. Jeżeli nowo powstająca technologia ma proste źródło finansowania to zostaje wprowadzona na rynek i rynek ją chroni. Tak jednak nie jest, gdy nie mamy pieniędzy.

W Polsce daje się pieniądze na konsumpcję. Gdyby te środki, które dajemy społeczeństwu na samochody, telewizory, torebki, akumulować na inwestycje technologiczne, na potencjał intelektualny, to wszystko wyglądałoby inaczej. Oczywiście z punktu widzenia banku to jest nieopłacalne – kredyt inwestycyjny w technologie to duże ryzyko. Inwestor nie boi się wynalazku, ale wdrożenia, czyli przełamania naszego konserwatyzmu. Technologia to jest kot w worku. Żeby rozwiązać worek, najpierw musimy zapłacić. Bank ma prawo tak myśleć, ale powinien również wiedzieć, że jak się czegoś chce to trzeba iść na randkę. Nie ma ryzyka, nie ma randki.

Podczas III Forum IPM Konrad Fiałkowski wraz z ekipą projektu prezentował unikalny poduszkowiec - produkt, którego nie wykonuje jeszcze nikt na świecie.

Mała platforma, służąca w tej chwili do ratownictwa lodowego, ratownictwa wodnego, może również służyć np. do przenoszenia towarów na barkach rzecznych. Jest niezwykle wydajny, bo przy niskiej mocy silnika i małej powierzchni ma dość dużą ładowność. Charakteryzuje go dużą manewrowość, jest prosty w pilotażu.

To przykład czegoś niezbędnego w ratownictwie. Na desce lodowej dotarcie do tonącego człowieka zajmuje 2 godziny. Poduszkowiec pozwoliłby uratować człowieka w ok. 7 minut.

Na III Forum IPM pokazujemy produkt, który powstał za prywatne pieniądze inwestorów, na zasadzie manufaktury. Nie mamy wyjścia, dalej będziemy to tak robić, jeśli nie znajdziemy kogoś, kto zainwestuje w małą fabrykę tego typu sprzętu. Wszelkie fundusze, premie technologiczne, to wszystko jest nieadekwatne dla tego rodzaju innowacji. Ja bym chciał na dziś na coś, co jest niezbędne dla ratowania życia ludzkiego, co rynek chce kupić, dostać konkretne pieniądze. Mogę je dostać za rok, dwa, jak wypełnią wszystkie papiery, jak znajdę pieniądze na ludzi, którzy je wypełnią. Czy można było zacząć to wcześniej? Zrobiono to, z negatywnym skutkiem. Bo w technologiach nie sprzedaje się pomysłu. Za patent otrzymuje się grosze, za niezastrzeżoną wartość dostajemy jeszcze mniej. Tylko jeżeli sprzedajemy fabrykę, nawet małą, z zastrzeżeniem, to dostajemy konkretne pieniądze.

Mamy prototyp, możemy go sprzedać. Ale w banku nie można tego pokazać i dostać pieniędzy. Dlaczego? Bo spółka nie ma przebiegu finansowego, bo nie istnieje dobra metoda wyceny. Jaki ma być parametr odniesienia – do innych poduszkowców? Nie ma takiego poduszkowca. Do Anakondy, dużych platform? To zupełnie inna bajka. Jak zatem zrobimy analizę porównawczą – do rynku? Rynek to są deklaracje, potrzeby.

Poduszkowcem mogłyby być zainteresowane gminy na pojezierzach, gminy, których mieszkańcy i władze obawiają się powodzi, porty rzeczne, które chcą usprawnić przeładunek. Mimo to wynalazcy czują się uwięzieni w zaklętym kręgu biurokracji i barier formalnych.

Albo trafimy na fascynatów, którzy zainwestują w produkcję dla samej idei, albo trafimy na urzędników, którzy pomysł zabiją.

Najbliższe Forum:

3rd International Forum
IP Management the Key to Successful Economy

10-12 marca 2010