Centrum Kompetencji Zarządzania Własnością Intelektualną
IP Hub

Spółka celowa pozwala na przejrzyste finansowo i organizacyjnie wdrożenie

Dlaczego przedsiębiorcy chcą inwestować prywatne pieniądze w rozwój i transfer technologii? Wydawałoby się, że odpowiedź na to pytanie jest prosta – ponieważ to się opłaca. Okazuje się jednak, że w Polsce takie działanie to pionierka, wymagająca nie tylko wielkiej wiary, ale i odporności na bariery biurokratyczne i mentalne, napotykane zarówno w świecie nauki, jak i przemysłu. Jak zatem wygląda i jakie ma perspektywy współpraca naukowców z praktykami działalności gospodarczej? Pytamy o to Stanisława Jabłońskiego, który – wraz ze spółką Ekobenz i profesorem Dobiesławem Nazimkiem  –zamierza wdrożyć instalacje służące do produkcji ekologicznego paliwa z alkoholu.

– Chcemy przetransferować do gospodarki dwa wynalazki. Pierwszy to synteza dwutlenku węgla do metanolu oparta na nowoczesnym katalizatorze, który opracowaliśmy i opatentowaliśmy wspólnie z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie (technologia stanowi etap w produkcji paliw ekologicznych, w uproszczeniu można powiedzieć o produkcji paliwa ze spalin). Drugi wynalazek to synteza benzyn z alkoholi, również prowadzona na bazie katalizatora. Tutaj produktem wejściowym są alkohole metanol, etanol i butanol, a produktem wyjściowym – węglowodory syntetyczne, z których składa się benzynę bądź olej napędowy. Ostatecznym produktem są biopaliwa samoistne, bez domieszek żadnych produktów z ropy naftowej – tłumaczy przedsiębiorca.

Technologię opracował profesor Dobiesław Nazimek z Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. Uczelnia jest współwłaścicielem patentu. Firma Ekobenz, która chce przenieść produkcję ze skali laboratoryjnej na skalę przemysłową, oszacowała już koszty produkcji. Na razie wyprodukowanie litra benzyny z dwutlenku węgla jest droższe niż produkcja paliwa z ropy naftowej, jednak innowacja musi kosztować, aby potem ceny mogły osiągnąć niższy pułap. Produkcja jest jednak opłacalna ponieważ węglowodory syntetyczne stanowiące samoistne paliwo lub dodatek do paliw są zwolnione z akcyzy. Są to biopaliwa drugiej generacji – innowacja na skalę międzynarodową.

Stanisław Jabłoński od ukończenia szkoły wyższej prowadzi działalność gospodarczą na własny rachunek w branżach energetycznej i budowlanej. Ze współtwórcą patentów prof. Dobiesławem Nazimkiem spotkał się w 2007 roku w Lubelskim Klubie Biznesu (LKB). Zapoznał się z prezentacją naukowca i zainteresowała go nowatorska technologia, choć wówczas była ona jeszcze mało wydajna i nie rokowała możliwości zastosowania. Po wspólnych ulepszeniach otrzymano produkt, który może przynieść efekty rynkowe.

Jabłoński jest członkiem założycielem LKB, który zrzesza przedsiębiorców zainteresowanych innowacjami – projektami zarówno inwestycyjnymi, jak i naukowymi. Jego zdaniem, współpraca z ludźmi nauki układa się dobrze, nieco trudniej wygląda współpraca z uczelnią, która jest związana wieloma biurokratycznymi przepisami. 

– Instytucje naukowe nie zawsze rozumieją potrzeby przedsiębiorcy, który kieruje się biznesplanem i każde działanie musi mu przynieść określone efekty, na których później zarobi. Ten cel nie do końca przyświeca uczelniom. Często wykonuje się badania z założeniem, że trzeba osiągnąć wynik technologiczny, ale pomija się stronę ekonomiczną. Później okazuje się, że została zrobiona wspaniała rzecz, ale jest ona za droga i nie nadaje się do zastosowania. To podstawowa rozbieżność między nauką a praktyką. Na szczęście te trudności można pokonać i z transferem technologii jest coraz lepiej.

Kiedy przedsiębiorcy spotkali się z wynalazcą, nie było jeszcze ani patentu ani publikacji. Wspólnie opatentowali w Polsce nowatorską technologię. W 2009 roku w procedurze międzynarodowej PCT została zgłoszona ochrona wynalazku na cały świat. Od daty zgłoszenia wynalazku w kraju wynalazcom przysługuje pierwszeństwo do ochrony patentowej w wybranych przez nich krajach.

– To wspólny projekt przedsiębiorców i uczelni, zatem opłaty patentowe finansujemy każdy w swojej części proporcjonalnie do praw, udziału w patencie. Na razie dzielimy się tylko kosztami.

Pierwsza instalacja syntezy ETG ma pojawić się w okolicach Lublina i osiągać wydajność roczną ok. 28 mln litrów węglowodorów syntetycznych. Plany przewidują, że badania wdrożeniowe potrwają ok. półtora roku. Ekobenz zamierza najpóźniej na początku przyszłego roku uruchomić także instalację syntezy CO2 do metanolu o wydajności ok. 50 mln litrów rocznie. W tym przypadku przewiduje się, że  badania potrwają około roku i tyle samo budowa. Obie instalacje powinny zacząć pracować już w 2012 roku.

Być może spółka pozyska inwestorów, bo wiele firm jest zainteresowanych takim strategicznym projektem, w który angażuje się także Ministerstwo Gospodarki. Wtedy powstanie więcej podobnych instalacji. Na razie jednak przedsiębiorstwa czekają na wyniki pierwszych wdrożeń, nie podejmując ryzyka. Ekobenz działa zatem na bazie własnych środków, przy pomocy kredytów bankowych i funduszy unijnych.

Wdrożenie odbywa się przez spółkę celową z ograniczoną odpowiedzialnością, która została powołana do realizacji tych przedsięwzięć przez Stanisława Jabłońskiego i Waldemara Zaniuka, drugiego współwłaściciela patentu (trzecim jest UMCS).

– Tylko tak można w sposób klarowny prowadzić inwestycje, pozyskiwać środki i rozliczać przedsięwzięcie. My, jako inwestorzy, prowadzimy własną działalność (prof. Nazimek pozostaje pracownikiem uczelni, natomiast przedsiębiorcy współpracują na zasadzie porozumień z uczelnią). Dzięki spółce celowej łatwiej jest rozliczyć odrębną inwestycję. Łatwiej też będzie potem nawiązać współpracę z inwestorami, którzy chcą zaangażować się w instalację – ale dopiero wtedy, gdy ta już powstanie.

Choć sukces wydaje się pewny, trudności nie brakuje. W dotarciu do celu nie pomagają instytucje stworzone, by wspierać transfer technologii. Przedsiębiorcy ubolewają nad długotrwałą i szczegółową procedurą ubiegania się o pieniądze z funduszy strukturalnych. Obecnie firma Ekobenz jest na etapie oczekiwania na ostateczną decyzję PARP.

– Transfer technologii byłby o wiele łatwiejszy, gdyby banki chciały kredytować wydatki na prace badawczo rozwojowe tak, jak wydatki na inwestycje. Trudność polega na tym że prace badawczo rozwojowe mogą nie przynieść spodziewanego rezultatu i nie zostanie wdrożona technologia, która ma pokryć poniesione wydatki na te prace. Sytuacja uległaby znacznej poprawie, gdyby wyniki prac badawczo rozwojowych były ubezpieczone. Wtedy przedsiębiorca i bank finansujący nie ponosiliby ryzyka strat na tym etapie wdrożenia technologii. Przecież wynik prac badawczo-rozwojowych prowadzonych przez uczelnię nie zależy od przedsiębiorcy. Taki fundusz ubezpieczeniowy mogłoby stworzyć np. ministerstwo nauki, ministerstwo gospodarki i firmy ubezpieczeniowe. Byłoby to rewelacyjne rozwiązanie i ogromne wsparcie dla przedsiębiorców w transferze nowych technologii – uważa Jabłoński.

Najbliższe Forum:

3rd International Forum
IP Management the Key to Successful Economy

10-12 marca 2010