Jak ocenia Pan poziom uczestników konkursu Elevator Speech Competition w ramach Pol-Nord Bridge podczas III Forum Intellectual Property Management?
Innowacyjne propozycje inżynierów, pracowników naukowych różnych politechnik były prezentowane przez studentów studiów podyplomowych w zakresie zarządzania własnością intelektualną. To studenci, w ramach ćwiczeń, wzięli odpowiedzialność za komercjalizację rozwiązań opracowanych w uczelniach wyższych i instytutach badawczych.
Niektóre projekty były zaskakująco ciekawe. Jeden z nich – pochodzący z Wojskowej Akademii Technicznej – super innowacyjny. Chodzi o nadawanie "znaku wodnego" przekazowi głosowemu tak, by nie można było tego przekazu w żaden sposób podrobić. Pierwsze z proponowanych zastosowań wiąże się z wojskiem. Jak zapewne wielu z nas wie, rozkazy wydaje się m.in. w ten sposób, że dowódca dzwoni i mówi: "wystrzelić rakietę". Wówczas należy oddzwonić do przełożonego i upewnić się, że rozkaz pochodził od niego. Taki znacznik, który w jednoznaczny sposób identyfikuje nadawcę komunikatu mógłby znacznie usprawnić proces podejmowania decyzji w wojsku, rozkazy mogłyby być wdrażane szybciej. Łatwo wyobrazić sobie też zastosowania poza wojskiem, na przykład w wirtualnej bankowości.
Pojawiło się sporo pomysłów, które nie są przełomową innowacją, ale niezwykle cennym usprawnieniem. Chodzi o to, żeby coś, co już istnieje, zrobić lepiej, taniej, szybciej. Pewien projekt – już skomercjalizowany – zakładał utylizację pewnych odpadów, a w toku tej utylizacji powstawał produkt, który jest dalej wykorzystywany przemysłowo. To są tzw. dwustronne rynki, gdzie zarabia się i na swoich dostawcach i na odbiorcach. Z ekonomicznego punktu widzenia to są bardzo rentowne projekty.
Część prezentacji balansowała na granicy żartu lub rynek, na który adresowane były projekty był bardzo mały, więc ich potencjał ekonomiczny był słaby. Ogólnie jednak oceniam Elevator Speech Competition bardzo dobrze. Ważne, że na uczelniach powstają unikalne pomysły, które mają duży potencjał rynkowy.
Czy ta ocena przełoży się na konkretne inwestycje w rozwój i wdrożenie projektów?
My jako fundusz funduszy inwestujemy w fundusze venture capital, które następnie wspierają tego typu pomysły. Chcielibyśmy widzieć, jak te pomysły spływają do naszych funduszy, bo są warte rozważenia. Oczywiście po jednominutowej prezentacji i dwóch minutach pytań trudno jest ustalić rzeczywisty potencjał ekonomiczny projektu; to wymaga dalszej analizy. Ważne jest nie tylko, żeby projekt był
atrakcyjny, ale też żeby oczekiwania co do wyceny przez przedsiębiorcę nie były odrealnione. Nawet jeśli mamy coś super unikalnego, ale trzeba za to zapłacić bardzo grube miliony, które nie wiadomo kiedy się odzyska, to inwestor nie będzie chciał wejść w taki projekt.
Najważniejsze, żeby było dużo pomysłów. Parafrazując japońską maksymę hito-kane-mono można powiedzieć, że w inwestowaniu powinno się kierować zasadą: "Ludzie, pomysły, pieniądze" – pieniądze są na ostatnim miejscu, jeśli są ludzie, którzy mają pomysły, to pieniądze się znajdą.
Wśród twórców innowacji pojawiają się opinie, że Venture Capital nie funkcjonują w Polsce tak, jak powinny. Czy problem tkwi w zachowawczej polityce funduszy, czy może za mała jest podaż pomysłów?
Polska zajmuje ostatnie miejsce w Europie jeśli chodzi o relacje między inwestycjami na wczesnym etapie rozwoju do PKB. Jest mało tych inwestycji i wina leży po obu stronach – być może jest zbyt mało pomysłów, a równocześnie venture kapitaliści nie chcą zbytnio inwestować w projekty bardzo ryzykowne...
...ale dlaczego, jeśli właśnie po to istnieją?
Tak, tylko problem jest taki, ze jest dużo mniej ryzykownych przedsięwzięć na rynku, w które też można zainwestować – z mniejszą stopą zwrotu, ale z większą pewnością. Dlatego powstał Krajowy Fundusz Kapitałowy, który jest instytucją państwową inwestującą środki budżetowe. My wychodzimy drudzy z inwestycji w fundusz w ten sposób zmniejszamy ryzyko inwestorów prywatnych. Nasze fundusze – w tej chwili są dwa, ale do końca przyszłego roku będzie ich ok. 30 – będą bardziej skłonne podjąć ryzyko. Inwestorzy prywatni będą wiedzieli, że nawet jeśli fundusz się pomyli, to strata związana z niepowodzeniem dotknie głównie KFK.
_____________
Marek Dietl ukończył Szkołę Główną Handlową, zaś tytuł doktora uzyskał w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Podczas studiów doktoranckich odbył staż naukowy na Uniwersytecie w Glasgow. Obecnie jest dyrektorem inwestycyjnym w Krajowym Funduszu Kapitałowym. Prowadzi mediacje w Sądzie Polubownym przy Komisji Nadzoru Finansowego, jest ekspertem Instytutu Sobieskiego i współpracownikiem Katedry Ekonomii II SGH.



